Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
ZWYCIĘSTWO GOSPODARZY MISTRZOSTW
Trójkolorowi byli bliscy sprawienia sensacji, ale w wojnie nerwów lepsi okazali się podopieczni Grahama Henry'ego, którzy perfekcyjną organizacją w obronie zatrzymali napór rywali w drugiej połowie spotkania.

All Blacks nie przegrali na Eden Park w Auckland od 1994 roku, kiedy pokonali ich... Francuzi. Nowozelandczycy przed tym meczem mieli jednak więcej porachunków do wyrównania. Trójkolorowi wyeliminowali ich z mistrzostw świata w 1999 i 2007 roku. Niedzielny finał miał być więc wielkim rewanżem. Pokazała to już odtańczona z pasją haka, którą Francuzi oglądali trzymając się za ręce, a potem wolno zbliżając się do swoich rywali.

Olbrzymia stawka niedzielnego meczu na Eden Park sprawiła, że mecz pomiędzy Nową Zelandią i Francją nie mógł być pokazem pięknego, fantazyjnego rugby. Obie drużyny skoncentrowały się na defensywie, a nerwy wyraźnie paraliżowały kopacze, bo swoje okazje marnował zarówno Piri Weepu, jak i Dimitri Yachvili.

Spotkanie toczone było jednak w fantastycznym tempie, a szczególnie druga połowa przyniosła kibicom ogromne emocje godne najstraszniejszego horroru. W końcówce wojnę nerwów wygrali gospodarze i to oni mogli cieszyć się z drugiego w historii mistrzostwa świata, odzyskanego po 24 latach.

All Blacks mogli objąć prowadzenie w 7. minucie kiedy łącznik młyna spudłował swoją pierwszą próbę. Przed upływem kwadransu meczu cała Nowa Zelandia podniosła jednak ręce w górę, bo pierwsze przyłożenie zdobył Tony Woodcock. Gospodarze turnieju fantastycznie rozegrali aut, zaskakując Francuzów i wpuszczając w lukę filara, który niezatrzymywany przez nikogo wpadł na pole punktowe.

Weepu nie trafił podwyższenia, a kilka minut później ponownie zmarnował okazję do powiększenia prowadzenia swojej drużyny, kiedy minimalnie przestrzelił swój drugi rzut karny.

All Blacks wydawali się mieć wyraźną przewagę. "Czarny huragan" co chwilę kruszył linie obronne Trójkolorowych, ale do przerwy wynik nie uległ zmianie. Podopieczni Marca Lievremont doskonale pracowali w defensywie i mimo sporych problemów zdołali powstrzymać rywali.

Obie drużyny przed przerwą poniosły poważne straty. W drużynie francuskiej boisko musiał opuścić kontuzjowany Morgan Parra, a w jego miejsce wskoczył Francois Trinh-Duc. All Blacks stracili już trzeciego łącznika ataku w tym turnieju. Aaron Cruden podczas kontaktu fatalnie stanął na nodze i przeprostowało mu się kolano. Zmienił go Stephen Donald, który do składu dołączył dopiero przed półfinałem.

Druga połowa przyniosła jeszcze więcej emocji. Najpierw przed szansą zmniejszenia strat stanął Yachvili, ale minimalnie przestrzelił rzut karny. W odpowiedzi z podstawki trafił Stephen Donald, który zamienił w roli kopacza zawodzącego Piri Weepu.

Łącznik młyna All Blacks psuł tego wieczoru nie tylko kopy. W 47. minucie Weepu popełnił fatalny błąd, kopiąc piłkę wprost w ręce Francois Trinh-Duca. Łącznik wyprowadził kontrę, która zaowocowała przyłożeniem kapitana zespołu, Thierry'ego Dusautoir tuż za słupami, co ułatwiło podwyższenie.

Na Eden Park zrobiło się nerwowo. Trójkolorowi mieli tylko punkt straty i zaczęli dominować. Oszołomieni All Blacks zaczęli się gubić, nie mieli pomysłu na sforsowanie twardej obrony rywali, a dodatkowo stracili przewagę w młynach dyktowanych. Na całe szczęście świetnie spisywał się Stephen Donald, który umiejętnie odrzucał rywali nogą, co chwile przenosząc grę na francuską połowę.

Szansę na sprawienie sensacji miał Francois Trinh-Duc, który ustawił piłkę na podstawce tuż za linią połowy boiska. Łącznik ataku wyraźnie jednak przestrzelił i nikła różnica między drużynami została utrzymana.

Ostatnie piętnaście minut to był prawdziwy horror. Francuzi atakowali, próbując wywalczyć pozycję do drop goala. All Blacks byli jednak świetnie zorganizowani w obronie i nie tylko odepchnęli Trójkolorowych, ale zdołali odebrać im piłkę, którą mądrze utrzymali do ostatniej minuty wielkiego finału i po 24 latach odzyskali mistrzostwo świata.

Nowa Zelandia - Francja 8:7 (5:0)


Nowa Zelandia: Tony Woodcock 5, Stephen Donald 3
Francja: Thierry Dusautoir 5, Francois Trinh-Duc 2

Francja: 15 Maxime Médard, 14 Vincent Clerc, 13 Aurélien Rougerie, 12 Maxime Mermoz, 11 Alexis Palisson, 10 Morgan Parra, 9 Dimitri Yachvili, 8 Imanol Harinordoquy, 7 Julien Bonnaire, 6 Thierry Dusautoir (c), 5 Lionel Nallet, 4 Pascal Papé, 3 Nicolas Mas, 2 William Servat, 1 Jean-Baptiste Poux.
Rezerwowi: 16 Dimitri Szarzewski, 17 Fabien Barcella, 18 Julien Pierre, 19 Fulgence Ouedraogo, 20 Jean-Marc Doussain, 21 François Trinh-Duc, 22 Damien Traille.

Nowa Zelandia: 15 Israel Dagg, 14 Cory Jane, 13 Conrad Smith, 12 Ma'a Nonu, 11 Richard Kahui, 10 Aaron Cruden, 9 Piri Weepu, 8 Kieran Read, 7 Richie McCaw (c), 6 Jerome Kaino, 5 Brad Thorn, 4 Samuel Whitelock, 3 Owen Franks, 2 Keven Mealamu, 1 Tony Woodcock.
Rezerwowi: 16 Andrew Hore, 17 Ben Franks, 18 Ali Williams, 19 Adam Thomson, 20 Andy Ellis, 21 Stephen Donald, 22 Sonny Bill Williams.


źródło: Rugby Polska

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?