Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
ZABRAKŁO SIŁY CZY WIARY?
Pierwszy kwadrans naporu i zryw w ostatnich minutach nie wystarczył niestety na bardzo solidną drużynę Mołdawii. Polska nie wykorzystała atutu przyjaznego sochaczewskiego boiska i uległa gościom 13:27 (3:5).
Wynik sugeruje wyraźną przegraną, ale pod koniec meczu mieliśmy olbrzymią szansę na uratowanie remisu. Po raz kolejny w tym spotkaniu, nie udało się wykorzystać posiadania piłki na 5 metrów przed polem punktowym rywala. Zabrakło zimnej krwi i wyrachowania, a może i siły, która była jedną z mocnych stron Mołdawian.
Było to bardzo twarde z obu stron, ale, co warte podkreślenia, prowadzone bardzo fair, spotkanie. Polacy zaczęli obiecująco, dyktując warunki przez niemal 20 minut, w czasie których przyjezdni prawie nie opuszczali swojej połowy. Niestety, z 3 karnych i jednego dropa, Alexisowi Koniecznemu udało się wykorzystać tylko jeden kop, a prowadzenie 3:0 było nader skromną zaliczką. Świetnie zapowiadające się akcje Polaków, kończyły się w trzeciej lub czwartej fazie, błędem do przodu lub brakiem czyszczenia, co skwapliwie wykorzystywali Mołdawianie, którzy kontrowali bardzo sporadycznie, ale jedną z dobrych okazji potrafili zamienić na przyłożenie i to oni, po wyrównanej w sumie pierwszej części meczu, prowadzili 3:5.
W drugiej goście, rozpoznawszy siły Polaków, zagrali dużo lepiej, śmielej, nie ograniczając się jedynie to szczelnej obrony i dalekich przekopów. I chociaż jeszcze raz wyszliśmy na prowadzenie (6:5), to Mołdawia odpowiedziała niemal natychmiast kolejną zespołową akcją młynarzy, po niewymuszonym błędzie naszego skrzydłowego, młynie dyktowanym na 15 metrze przed polem (6:10). Polacy zdawali się opadać z sił, nie grając w obronie tak konsekwentnie, jak przeciwnicy. Po jednej z takich akcji, rywale przełamują pierwszą i drugą strefę obrony w środku pola, a następnie kontunuując grę ręką, doprowadzają do przyłożenia z poprawką (6:17).
Wypełnione i żywo reagujące trybuny, rozgrzewają dopiero ostatnie minuty, którymi podopieczni Jerzego Jumasa zacierają dość kiepskie do tego momentu wrażenie, udowadniając, że stać ich na walkę do końca, Przy stanie 6:20 (karny na wprost słupów), Polacy zdobywają się na ambitny zryw, który najpierw przynosi wykorzystanie wreszcie przewagi na skrzydle, przyłożenie Konrada Pisarka i trudną poprawkę Tomasza Grodeckiego (13:20), a potem wielką, lecz niewykorzystaną szansę na remis. W odpowiedzi, goście "wyzwalają się" kopem obronnym, a po dziwnym karnym, bardzo dobrze prowadzącego całe zawody arbitra z Rumunii, stawiają kropkę nad "i", a zdonyte w ostatnich sekundach 7 punktów, nie pozostawia złudzeń, kto miał w tym meczu więcej atutów.
Goście zrobili duże wrażenie na znawcach i kibicach z całej Polski, choc ich gra nie była olśniewająca, to potwierdziła krążące o niej opinie, że jest to solidne, siłowe, bliskie rosyjskiemu, rugby.
Polakom, którzy mogli ren mecz wygrać, zabrakło przede wszystkim dokładności (ach te przody...) i konsekwencji w kontynowaniu akcji i utrzymaniu bardzo dobrego (od początku) tempa gry. Ale czy to tylko brak wytrzymałości? Z pewnością odpowiedź na to pytanie jest bardziej złożona...

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?