Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
NIECH ŻAŁUJE KTO NIE BYŁ. Polska- Belgia 14:3 (5:0)
Warszawskie Towarzystwo Rugby Barbarians stanęło na wysokości zadania. Od wczesnych godzin przedpołudniowych, eleganccy panowie w marynarkach z logo swojego klubu, uwijali się jak w ukropie przyjmując napływających zewsząd gości. Kto miał ochotę, mógł skorzystać z wielu patronackich stoisk, kupić gazety, koszulki i gadżety, posilić się lub... obserwować od 11:30 program sportowy, niekoniecznie rugbowy! Mecze reprezentacji Polski kobiet czy Kadr Wojewódzkich, przeplatane były pokazami futbolu amerykańskiego, capoeiry, samby i cheerleaderek.
Pierwsze ostrzegawcze krople spadły o 13:30, potem nad Konwiktorską rozpętała się klasyczna wiosenna ulewa, ale nikogo ona nie zdeprymowała. Nie wstrzymała też tłumu kibiców nadciągającego na stadion, który spowodował nawet zatory pod kasami, coś czego polskie rugby nie pamięta.
Punktualnie o 14:50, w momencie wyjścia drużyn do hymnów, dla odmiany... zaświeciło słońce! Jedyną niedogodnością pozostała woda, której dren boiska Polonii nie był w stanie przyjąć.
Od pierwszych minut zarysowała się przewaga Polski, która wyszła na spotkanie z silną i doświadczoną Belgią, bez respektu i wiarą w zwycięstwo. Chociaż w naszym "motorze"- formacji młyna przeważali "Francuzi", to pierwsze skrzypce grali Michał Krużycki (późniejszy MVP meczu), Marcin Wilczuk i kapitan Stanislas Krzesinski. Wyraźna przewaga w powietrznych autowych pojedynkach Michała i agresywna gra Stana po młynach, dawały nam sporo piłek do gry. W tej części spotkania tylko jedna zespołowa akcja sięgnęła celu. Niezawodny w ostatniej fazie okazał się powracający po aklimatyzacji w nowym klubie we Francji, Krzysztof "Bolek" Hotowski. Rezultat 5:0 do przerwy, nie dawał nam żadnej pewności i zapowiadał jeszcze wieksze emocje.
Po dłuższej niż zazwyczaj pauzie (mecz transmitowano na żywo w TV4 i Polsat Sport), Polska zagrała jeszcze uważniej, wykorzystując wreszcie okazje do zdobycia puntów z rzutów karnych (Dawid Banaszek). Jednak nawet, kiedy prowadziliśmy 11:0 czy w ostatnich minutach 14:3, nie mogliśmy być pewni końcowej wygranej. Ważnym momentem była odważna decyzja trenera Tomasza Putry, wprowadzająca na boisko aż czterech świeżych zawodników. Ustabilizowało to pracę w młynach dyktowanych i pozwoliło trzymać Belgów cały czas "na dystans". Doprawdy niewiele razy mogli oni zagościć na naszych 22 metrach, a i to najczęściej poprzez dalekie kopy w aut. Również Polacy szukali w tej formie gry okazji do złapania rywali na ich połowie. Nie do przecenienia był głośny doping, szczególnie tzw. kamiennej trybuny, gdzie wrzawa nie milkła nawet na chwilę! To kibice pomogli przetrwać biało- czerwonym ostatnie, dość ciężki chwile, kiedy to zdeterminowana Belgia miała kilka groźnych, wyprowadzonych z głębi pola kontrataków. Ofiarna obrona bezpiecznej przewagi (11 oczek) w wykonaniu naszej husarii, zapobiegła nerwowej końcówce.
Podziękowanie rozentuzjazmowanego tłumu, trwało kilka minut- tak długo, aż zawodnicy obu reprezentacji złapali pierwszy oddech, przełknęli albo gorycz porażki albo łzy szczęścia i podeszli do trybun!
Najważniejsze, że po meczu zamykającym pierwszą rundę w grupie B1, zrównaliśmy się z Ukrainą punktami, odskakując jednocześnie pozostałym. Reprezentacyjna lokomotywa postępu i rozwoju polskiego rugby jedzie dalej...
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?