Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
"SPÓŹNIONA SZARŻA".
Sensacji w Poznaniu nie było, chociaż były momenty, że nią nieźle pachniało. Po meczu, rozegranym na najwyższym ligowym poziomie i od początku do końca w absolutnie sportowej atmosferze, Arka pozostała niepokonanym zespołem, wygrywając z Posnanią 29:33 /12:19/.
Spotkanie miało kilka odsłon, przy czym 400-osobowej publiczności poznańskiej podobały się szczególnie dwa: początek, który do 30 minuty był pojedynkiem kopaczy /od 0:3 dla Arki do 12:9 dla Posnanii. Oczywiście głównych aktorów nie trzeba było przedstawiać: Stanisław Krieczun, Rosjanin w barwach Buldogów i Jurij Buhało, Ukrainiec z Posnanii. Imponował zwłaszcza ten drugi, kopiąc z dużo trudniejszych i dalszych pozycji. Drugi fragment, który zapadnie w pamięci kibiców i, rzecz jasna, zawodników obu zespołów, to końcowe 5 minut , czyli tradycyjna "mordercza" końcówka Posnanii i dwa poprawione przyłożenia. Tyle, że do tej chwili Arka miała już... 18- punktową przewagę, a okoliczności jej zdobycia, to pozostałe, mniej szczęśliwe dla "posnaniaków" odsłony. Pokazały one jednak całą klasę aktualnego mistrza Polski, kombinowane akcje po autach, kręcone maule i konsekwentna gra przy młynie /7 reprezentantów kraju!/, pozwoliły wreszcie zdobyć punkty z przyłożeń do przerwy /w 35 i 41 minucie/ i w pierwszym kwadransie drugiej części meczu. Dla gospodarzy najbardziej bolesne były te stracone w doliczonym czasie I połowy, dające arkowcom "spokojne prowadzenie 12:19.
W 44 minucie wydawało się, że jest już "po herbacie", bo goście skopiowali pierwszą ze swych akcji i wyciągnęli na 26:12 /poprawki zaczął wreszcie kopać Krieczun/. Drop-goal Buhały dał jeszcze nadzieje na odrobienie dystansu, ale Arka jeszcze raz /po raz ostatni w tym spotkaniu/ pokazała, że nie zamierza ograniczać się tylko do ekonomicznej gry i bronienia wyniku- akcja grającego bardzo dobre zawody P. Dąbrowskiego w 59 minucie i podwyższenie Krieczuna zapewniły, jak się potem okazało, ciężko wywalczone 3 punkty i utrzymanie 1-szej lokaty /chyba już do końca rerularnego sezonu/.
Ostatnie 20 minut to, w końcu, gra Posnanii, na jaką wszyscy czekali i do jakiej przyzwyczaili fanów- mimo potężnego ubytku sił /zwłaszcza u gości, którzy częściej się "pokładali" na murawie/ w kierunku pola Arki sunęły nieustanne ataki, ale dopiero 3 minuty przed końcem i w doliczonym czasie, zakończone pełnym /po 7 punktów/ sukcesem...
Paradoksalnie, po tak niesamowitej końcówce i gwizdku sędziego M. Żórawskiego, zadowolone były obydwie drużyny. Po chwili zaś przyszedł czas na refleksję, który błąd, które punkty były przełomowymi i nie pozwoliły Posnanii pokonać tego dnia gdynian!
Jak powiedział po meczu trener K. Baraniecki, w sobotę 30 kwietnia "karty" przed półfinałem play offs zostały co prawda odkryte, ale on /i zawodnicy/ wiedzą, jak pokonać Arkę w Gdyni i bardzo w to od dziś wierzą...

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?