Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
WYWIAD ZE SREBRNYM MEDALISTĄ MISTRZOSTW POLSKI JUNIORÓW
Relacja z Mistrzostw Polski Juniorów w Lublinie ... na serio i na żarty !

Turniej Mistrzowski zaczął się od meczu z Czarnymi w Bytomiu.Graliśmy z nimi w eliminacjach i wiedzieliśmy jaki styl gry preferują. Mimo to wyszliśmy skoncentrowani i świadomi, że drużyna ta wciąż się rozwija i jedynie dzięki mądrej grze zdołamy wygrać te eliminacje. Spotkanie rozpoczęło się po naszej myśli, bowiem w 5 minucie po przegrupowaniu na polu 22 metrów rywala, piłkę otrzymał M. Adamski, który zdołał kopnąć piłkę na pole punktowe Czarnych a tam złapał ją S. Gruszczyński i …… przyłożył. Wynik 5:0! W pierwszej części spotkania gra toczyła się głownie na połowie przeciwnika. Po rozegranym aucie, atak szeroko rozrzucił piłkę, którą na skrzydle dostał J. Kucharski i ….. ponownie zaniósł na pole punktowe, zdobywając drugie przyłożenie dla Posnanii . Do przerwy wynik 10:0 Nas jednak to nie satysfakcjonowało, tym bardziej, że nasza gra była daleka od pożądanej (mieliśmy tego świadomość gdyż twarz Trenera zmieniała cyklicznie barwy, nieuchronnie zmierzając w kierunku …. purpury !!, dodaje, rozradowany Bartosz).

Druga połowa, to zupełnie inny obraz gry. W tej części spotkania Czarnym udało się narzucić nam swój styl - typowo siłowy a częste wejścia młynem były męczące i prowadziły do licznych „mikrourazów”. Niestety nie obyło się też bez drobnych sprzeczek, które, ku naszemu, szczeremu oburzeniu, obserwatorzy nazwali b…, bó….., bój…., bójkami ??
(w tym momencie Balcera, brzydząc się przemocą, popadł w zadumę gdyż słowo, którego użył było mu na tyle obce, iż sam dźwięk powodował drżenia w jego wątłym, młodzieńczym ciele – przypis Redakcji).

Jedyne przyłożenie w drugiej połowie zaliczył M. Adamski, gdy po przegrupowaniu D. Trybus szybko uruchomił grę, a naszej „10” nie pozostało nic innego jak rzucić się na pole punktowe zanim rywal zdoła go zaatakować. Podwyższenie celnie wykonał także Daniel Trybus i spotkanie zakończyło się wynikiem 17:0.

(Uwagi nie warta jest naturalnie wzmianka, iż żółtą kartkę otrzymał B. Balcerski, ponieważ czegokolwiek byśmy nie napisali, nie była to wina Bartosza, wszyscy się pomylili, on był prowokowany i w sumie to walczył w imię honoru zespołu, za co Redakcja, Klub, Kibice, Zawodnicy, Kraj, Naród i Wszyscy są mu wdzięczni – przypis Redakcji.)

Wygraliśmy zatem 17:0. Zwycięstwo cieszyło niczym Reksio w Dobranocce ale wiedzieliśmy ze w następnym meczu musimy zagrać lepiej gdyż zdawaliśmy sobie sprawę ze stanu Trenera, który co prawda pozbył się kolorków ale zamiast tego zaczął brać…… Valium ?? ;)))

Drugi mecz rozgrywaliśmy z Pogonią Siedlce. Trzeba przyznać, iż to bardzo dobry zespół, który tylko przez brak szczęścia przegrał z Orkanem 8:10, prowadząc do przerwy 0:8.
Początek meczu to napór Posnanii i niebezpieczne kontry Siedlec. W pierwszej połowie Pogoń dwa razy znalazła się pod naszym polem punktowym. Próba gry „przy przegrupowaniu” nie przyniosła oczekiwanego rezultatu i młodzi Muszkieterowie znaleźli się w opałach.

Jak relacjonuje Bartosz, tonem pełnym napięcia, ze łzami w oczach: „Sędzia w pewnej chwili podyktował karnego 5 metrów od naszego pola. Pogoń wykorzystując brak ustawienia w naszych szeregach, szybko rozegrała go i Siedlczanie znaleźli się na naszym polu punktowym – podkreśla z drżeniem rąk B. Balcerski .
I właśnie w tym momencie dochodzi do sytuacji niesłychanej, bowiem rozdarty wewnętrznie Bartosz, świadom, iż każdy punkt może się liczyć, rzuca się w heroiczną pogoń za przeciwnikiem aby ten nie zdołał pobiec na słupy. Oddychajcie czytelnicy, gdyż Bartosz dogonił zawodnika Pogoni, tym samym siedlczanie nie podwyższyli i w konsekwencji wynik, który ukazał się na tablicy, to: 5:0 dla Pogoni.

Poznaniacy doskonale zdawali sobie sprawę, że muszą szybko odrobić stratę. Gra przeniosła się na 22 metr pola siedlczan a kilka konsekwentnych wejść młynem zaskutkowało przyłożeniem P. Bandurskiego. Niestety nie udało się podwyższyć i po 15 minutach gry stan rywalizacji wynosił 5:5. Po kolejnych 5minutach, Pogoń żądna odwetu drugi raz znalazła się pod polem punktowym Posnanii. Arbiter podyktował młyn na 5 metrze od linii pola (uwagi Balcerskiego pod adresem arbitra uważam, za nie nadające się do publikacji), co było bardzo niebezpieczne. Zawodnik Siedlec podniósł piłkę, a Poznaniacy nie potrafiąc go zatrzymać stracili kolejne punkty. Celne podwyższenie i znowu Posnania została zmuszona do pogoni przeciwnika. Pierwsza polowa zakończyła się wynikiem 12:5 dla Siedlec.

W przerwie meczu drużyna została skutecznie zmotywowana przez trenera J. Szczepańskiego (Redakcja zaświadcza, że Trener Szczepański dysponuje wybitnym zasobem słów i metod jeżeli chodzi o motywację !!! ) i liderów ekipy dzięki czemu na drugą odsłonę spotkania zespół Muszkieterów wyszedł z nową energią.

Druga połowa to napór Posnanii na połowie Pogoni, która ani razu nie zbliżył się do pola punktowego Muszkieterów. Bartosz biorąc głęboki oddech (wniosek, że będzie…… napięcie !! ) i wycierając spocone dłonie, relacjonuje: „Mamy karnego około 40 metrów od pola punktowego rywali ale nie było sensu zgłaszać próby wiec M. Adamski kopie w aut i jesteśmy już ok. 10-12 metrów od ich pola. Maulem poautowym wjeżdżamy na pole a P. Makles przykłada. Mimo sygnalizacji przeciwnika, że piłka jest w górze, Sędzia prawidłowo uznaje przyłożenie.” (Redakcja prosi czytelników o zwrócenie uwagi na fakt, iż w tym fragmencie Bartosz jest wyraźnie łagodniejszy w ocenie arbitra, czując do niego wręcz sympatię i podkreśla słuszność podjętych decyzji !!). Wynik 12:10 gdyż D. Trybus czując wielką presję i świadomy faktu, jak ważne są te dwa oczka …… nie trafił z dogodnej pozycji. Zawodnicy Posnanii zdawali sobie w tym momencie sprawę, iż do końca meczu zostało ok. 10 minut a chcąc myśleć o dalszych szansach, musieli zdobyć kolejne punkty. Dalsza ofensywa młodych poznaniaków nie przynosiła zdobyczy punktowych. Jednakże szczęśliwy obrót sytuacji i presja na zawodnikach z Siedlec spowodowała, iż po jednym z przegrupowań zawodnicy Pogoni znaleźli się na spalonym a jednocześnie na wprost slupów - około 12 metrów od bramki sędzia podyktował karnego dla graczy z Poznania. Decyzja nie mogła być inna jak tylko próba kopnięcia na bramkę.

W tym fragmencie Redakcja martwi się o zdrowie Balcerskiego Bartosza, gdyż ponownie zaczyna w trakcie relacji, zdradzać objawy skrajnego wyczerpania i nadpobudliwości ruchowej. Z powodu jednak braku innego sprawozdawcy, redakcja oddaje głos rozpromienionemu Bartoszowi: „M. Adamski („10”) będąc pod wielką presją, pamiętajmy bowiem, że do końca spotkania zostało 6 minut a nikt nie wyobrażał sobie porażki, pewnym kopem ustalił wynik spotkania na 13:12 dla Posnanii.

(Teraz jest przerwa, bo Balcerski hasa po pokoju, wykrzykując coś tam niezrozumiale !!) Bardzo mądra, mocna i ofiarna obrona skutkowała tym, ze Pogoń nie przeszła nawet do polowy Muszkieterów. Gdy sędzia wypowiedział tak upragnione słowa: „gramy do martwej piłki” - był aut dla Posnanii na połowie boiska. Oczywiście Muszkieterowie wygrali ten fragment gry a „9” wyrzuciła piłkę zamiast kopać i decyzją arbitra podyktowany został rzut wolny dla Pogoni. Mocne wyjście linią i presja na graczach z Siedlec, sprawiła ze jeden z zawodników Pogoni kopnął piłkę wprost w ręce naszego kapitana K. Ziółkowskiego, który przebiegł 30 metrów w poprzek boiska i niesiony krzykiem całej drużyny „kop w aut”, z wrodzoną sobie pokorą, tak też uczynił. Sędzia (obdarzony w tym momencie już przez Bartosza – Sprawozdawcę niemal miłością braterską), jak relacjonuje Bartosz, popatrzył na zegarek i odgwizdał koniec meczu!!!!!Wielka radość w szeregach Posnanii zapanowała i jasne było że zespół ma pewny udział w meczu o brąz.

Ostatni mecz grupowy o wejście do finału przyszło grac drużynie J. Szczepańskiego z największym rywalem i ówczesnym mistrzem Orkanem Sochaczew.
W tym momencie należy się czytelnikom kilka słów wyjaśnień. Powyższa rozmowa bowiem prowadzona była z Bartoszem w piątek ale stało się jednak coś, co nakazało Redakcji, jako jednostce dojrzałej, przerwanie tego wywiadu. Bartosz na same wspomnienie o spotkaniu z reprezentantami Mazowsza doznał szczękościsku, toczył pianę z ust a szczere i radosne na co dzień oczęta, krwią mu podeszły i zupełnie nie nadające się do publikacji słowa artykułować zaczął. Konieczność zatem odsapnięcia i sił nabrania Bartoszowi Redakcja poleciła.
Mamy zatem Drodzy czytelnicy sobotę, Bartosz B. – śliczny i rumiany siedzi naprzeciwko Redakcji i opowieść swoją snuje dalej:


Na mecze z Sochaczewem zawsze jesteśmy maksymalnie zmotywowani co było widać na boisku” - relacjonuje Balcerski. Po ewidentnym błędzie na samym początku meczu arbiter podyktował młyn dla Orkanu na 22 metrach Posnanii. Niecelne podanie K. Pietrzyka do sochaczewskiej „10” , a ten zamiast zebrać piłkę kopnął ją przed siebie. Jajo znalazło się pod nogami D. Krause a ten mocno zamykany przez rywala, bardzo blisko swojego pola wykopuje piłkę „szczurem”. Szybszy od centra i obrońcy zespołu z Sochaczewa okazał się J. Kucharski który dwukrotnie podkopując sobie piłkę a ta około 25 metrów od pola przeciwnika wpada mu w ręce. „Bobek” nie dał się już dogonić i kładzie upragnione punkty pomiędzy słupami. Na trybunach podnosi się wrzawa a podwyższa pewnie M. Adamski i jest 7:0. Spotkanie w dalszej części toczy się na Polowie rywala, który sporadycznie przedostaje się na połowę młodych Muszkieterów. Kolejna z prób drop-goala okazała się udana i 3 punkty zdobywa „Muflon” a na tablicy wyników pojawił się rezultat 10:0. Pod koniec pierwszej połowy zaciekły napór zawodników Orkana przynosi zdobycz punktową w postaci 3 oczek. Świetna obrona w ostatnich 5minutach na przedpolu Posnanii i do przerwy pozostał bez zmian wynik 10:3.

Druga odsłona to bezpardonowa ofensywa ze strony poznańskiej Posnanii. Zespół po kilku wejściach młynem, zgodnie ze wskazówkami Trenera Szczepańskiego, podejmuje grę atakiem, piłkę szybko podnosi „Trybus” i podaje do B. Balcerskiego (Redakcja nie musi teraz podawać jak Bartosz „Sprawozdawca” Balcerski siedząc na fotelu, ukazuje swoją klatkę piersiową i napina tricepsy i szepcze: Teraz jest o mnie!!!! Patrz co teraz będzie !!!!)
, a ten wchodzi miedzy centrów Orkana i ……….przykłada. Otrzymuje całusa od Muflona który za chwile kopie podwyższenie na 17:3 i ustala bezpieczną przewagę dla Posnanii co dawało już zawodnikom pewien komfort. Od tego momentu Orkan rzucił się do szaleńczego ataku. Napór ze strony zawodników z Mazowsza zakończył się dyskusyjnym przyłożeniem dosłownie na chorągiewce ale nie powiodła się próba podwyższenia i mimo wyniku 17:8 Posnania nadal mogła czuć się bezpieczna.
(W tym fragmencie Bartosz ponownie odwołuje swoje niemal gorące uczucia do arbitra, no i znowu sapie i dyszy !!)

Na około 10 minut do końca spotkania, po przegrupowaniu piłkę otrzymał M. Adamski, który trafił z około 35 metrów między słupy, zdobywając kolejne 3 punkty, zamykając jednocześnie usta malkontentom zasiadającym na trybunach. Wynik 20:8. W tym momencie Bartosz marszcząc brewki i zaciskając usteczka i piąstki – macha na wszystkie strony rączkami ukazując po raz kolejny swoją radość, podkreślając z zadowoleniem: „Wiedzieliśmy ze nie damy wydrzeć sobie finału z rąk !! Koniec regulaminowego czasu gry i mamy aut na połowie. Celowo wykonujemy go nieprawidłowo (piłka nie przeszła 5 metrów) ale sędzia daje wolnego dla Orkana. Teraz nawet akcja za 7 punktów nic im nie daje ale ambitnie Sochaczew walczy do końca.”

Balcerski w tym momencie zażądał aby Redakcja przyznała, że plan ten był chytry i niewątpliwie przebiegły, bo to On w końcu wymyślił tę akcję z autem, co też Redakcja skrzętnie uczyniła w obawie o swoje zdrowie !!

Wielka radość z awansu do finału i pokonania Orkana nie miała końca. Mecz zakończył się wynikiem 20:8!!!!!!!!!!

Mecz finałowy z Budowlanymi Lublin, gospodarzami i w ocenie wszystkich faworytami.
Atmosfera była bardzo napięta, czuć było że finał już nie długo. Wszyscy zawodnicy byli maksymalnie skoncentrowani a na trybuna zasiadło wielu kibiców, pragnących jednego - zwycięstwa Budowlanych. Trener świadom bardzo mocnej strony rywala jaką byli centrzy i obrońca, przesunął B. Balcerskiego (a jakże !!!!! – tutaj Balcerski kazał Redakcji wytłuścić tekst !!!) z młynarza na „13”. Miał on wraz z P. Michalakiem powstrzymać centrów Budowlanych i należy przyznać, że czynili to skutecznie. Mecz zaczął się od naporów na przemian z obydwóch stron. Brakowało konsekwencji i dokładność, ale obrona spisywała się bez zarzutu dzięki czemu tylko raz udało się zawodnikom z Lublina zdobyć punkty z karnego i ustalić do przerwy wynik 3:0. W drugiej połowie gra toczyła się głównie w środkowej części boiska oraz pod polem punktowym Posnanii. Przeciwko poznaniakom sprzysięgło się niejako wszystko. Młodzi Muszkieterowie bowiem grali pod wiatr, co przeszkadzało w skutecznym oddalaniu zagrożenia wykopem a także niemal wszyscy kibice byli przeciwko zawodnikom z Poznania. Po jednym z młynów dla Budowlanych, 5 metrów od pola Posnanii, „8” podniosła piłkę i podała do „9” a ten ……. przyłożył - wynik 8;0. Mimo, iż Posnania kilka razy próbowała zagrozić lublinianom, to niepewność w młynach i autach powodowała, iż atak nie otrzymywał odpowiednich piłek do gry. Dobrze taktycznie rozegrali rywale drugą odsłonę spotkania. Do końca meczu walka toczyła się w środkowej części boiska a rywale za każdym razem, gdy arbiter podyktował rzut karny, próbowali kopać na slupy. Jedna z tych prób okazała się udana i ustaliła wynik spotkania na 11:0 dla Budowlanych Lublin. Po końcowym gwizdku młodzi Muszkieterowie rozgoryczeni ale z podniesionym czołem schodzili z murawy lecz gdy emocje opadły, zrozumieli, że osiągnęli wielki sukces.

Balcerski Bartosz i Redakcja również otarła pot z czoła, zastanawiając się kto jest szczęśliwszy – Bartosz, że zdołał wyrzucić z siebie sprawozdanie, męczony napastliwymi pytaniami Redakcji, czy Redakcja, że …… to już koniec ?!

Autor: B. Balcerski
Autora na duchu przytrzymywali w chwilach rozchwiania emocjonalnego: Paweł Makles i Artur Kasprzak





#1 | Balcera dnia lipiec 04 2010 22:45:46
swietne przypisy,kilka razy wybuchnałem śmiechemGrin
#2 | Pawelek dnia lipiec 05 2010 08:56:30
Znakomity tekst pełen humoru i autoironii.Brawo!!!!Grin
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?