Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
WEEKENDOWE ROZSTRZYGNIĘCIA W P6N
Niewykorzystane karne i podwyższenia, wynikające ze słabszej dyspozycji kopaczy, odebrały włoskiej drużynie szanse na odbicie się od dna klasyfikacji Pucharu Sześciu Narodów. Walijczycy wygrali 24:16 pomimo, że ich gra w sobotnie popołudnie pozostawiała wiele do życzenia.

Wynik na Stadio Flaminio otworzył Stephen Jones, ale już chwilę później, w piątej minucie, prosty błąd w ataku sprawił, że Gonzalo Canale przechwycił piłkę i pognał na pole punktowe doprowadzając do szału radości rzymskich kibiców. Niestety w tym momencie zaczął się również dramat gospodarzy, któremu na imię było "kopacze". Mirco Bergamasco chybił podwyższenie i nie była to ostatnia pomyłka z podstawki w tym spotkaniu.



Walijczycy odpowiedzieli dość szybko przyłożeniem skrzydłowego Morgana Stoddarta. Po długim oczekiwaniu i analizie powtórek wideo sędziowie przyznali Walii pięć punktów. Konstruktorem kolejnej akcji był Lee Byrne, który w pięknym stylu przedarł się przez środek obrony i posłał piłkę w narożnik boiska. Tam przejął ją James Hook i oddał do Sama Warburtona, który musiał już tylko paść na pole punktowe. Kolejne proste błędy Włochów sprawiły, że zmarnowali kilka dogodnych sytuacji na zmniejszenie strat, a zamiast tego, do przerwy goście prowadzili już 21:11.
W drugiej odsłonie Walijczycy byli mało widoczni. Dominowali Włosi, jednak za każdym razem, kiedy byli o krok od przełamania obrony, coś się psuło. Co prawda Sergio Parisse pokazał swoją siłę huraganowym wejściem torując sobie drogę do narożnika pola punktowego, ale to nie wystarczyło. Przy pięciopunktowej różnicy James Hook popisał się drop goalem, ustalając tym samym wynik spotkania.
Walijczycy nie grali pięknie, a Włosi nie wykorzystali swoich okazji. W dodatku nie decydowali się na próby kopów kiedy powinni to robić, bo jak pokazuje wynik, już trzy celne karne dałyby im zwycięstwo...

Włochy - Walia 16:24 (11:21)


Włochy: Canale 5, Parisse 5, Bergamasco 6
Walia: Stoddart 5, Warburton 5, S. Jones 11, Hook 3

Włochy:15 Luke McLean, 14 Andrea Masi, 13 Gonzalo Canale, 12 Alberto Sgarbi, 11 Mirco Bergamasco, 10 Kris Burton, 9 Fabio Semenzato, 8 Sergio Parisse (c), 7 Robert Barbieri, 6 Alessandro Zanni, 5 Quintin Geldenhuys, 4 Santiao Dellape, 3 Martin Castrogiovanni, 2 Leonardo Ghiraldini, 1 Salvatore Perugini.
Rezerwowi: 16 Carlo Festuccia, 17 Andrea Lo Cicero, 18 Valerio Bernabo, 19 Manoa Vosawai, 20 Pablo Canavosio, 21 Luciano Orquera, 22 Tommaso Benvenuti.

Walia: 15 Lee Byrne, 14 Morgan Stoddart, 13 James Hook, 12 Jamie Roberts, 11 Shane Williams, 10 Stephen Jones, 9 Michael Phillips, 8 Ryan Jones, 7 Sam Warburton, 6 Dan Lydiate, 5 Alun-Wyn Jones, 4 Bradley Davies, 3 Craig Mitchell, 2 Matthew Rees (c), 1 Paul James.
Rezerwowi: 16 Richard Hibbard, 17 John Yapp, 18 Jonathan Thomas, 19 Josh Turnbull, 20 Tavis Knoyle, 21 Rhys Priestland, 22 Leigh Halfpenny.

Sędzia: Wayne Barnes (Anglia)

Rugbistów Anglii i Francji przybiła chyba presja i stawka sobotniego spotkania, bo tak wielu błędów na tak wysokim poziomie, nie widzieliśmy już od bardzo długiego czasu. Ostatecznie triumfowali podopieczni Martina Johnsona i to oni położyli już jedną rękę na Pucharze Sześciu Narodów.
Co tu dużo mówić. Mecz do najpiękniejszych nie należał. Porywające akcje ataku, na które wszyscy po cichu liczyliśmy można było policzyć na placach jednej ręki. Padło jedno przyłożenie, a mogło być ich nawet sześć, gdyby nie problemy z opanowaniem piłki, czy proste błędy indywidualne.


Pierwsza połowa zakończyła się remisem 9:9, po tym, jak po trzy karne wymienili Toby Flood i Dymitri Yachvili. Francuz, tuż przed przerwą miał jeszcze szanse wyprowadzić swoją ekipę na prowadzenie, ale chybił celu. W tej części spotkania wielkich szans na przyłożenie nie miała żadna ze stron. Dobrze zapowiadała się akcja Vincenta Clerka, który sprytnie kopnął sobie piłkę, ale ta ostatecznie wylądowała na aucie.

Zupełnie niewidoczny był Chris Ashton, który nie dość, że nie dostawał zbyt wielu piłek, to w dodatku został perfekcyjnie zamknięty przez francuską obronę. Ilekroć trafiało do niego jajo, skrzydłowy Northampton Saints miał już przed sobą trzech obrońców. Ashton co prawda, w swoim "latającym stylu" zdobył przyłożenie w drugiej odsłonie, ale nie zostało ono uznane, gdyż we wcześniejszej wymianie piłek między Tobbym Floodem i Benem Youngsem sędzia dopatrzył się podania do przodu.



Wcześniej jednak jedyne przyłożenie spotkania zdobył Ben Foden. Wszystko zaczęło się od błędu w obronie skrzydłowego Yoanna Huget, który tego dnia zawodził praktycznie na każdym polu. Po przejęciu, składną akcję gości na polu punktowym wykończył obrońca, jednak Flood nie zdołał podwyższyć. Angielski łącznik wkrótce potem opuścił boisku z urazem kostki, a wejście smoka zaliczył Jonny Wilkinson, którysz wszedł i od razu kopnął ponad 40-metrowego karnego, podwyższając prowadzenie Synów Albionu i ustalając wynik spotkania na 17:9. Tym samym Wilko ponownie stał się najlepiej punktującym zawodnikiem świata, wyprzedzając Nowozelandczyka Dana Cartera.

W spotkaniu po tej akcji mnożyły się już tylko błędy. Zawodnikom obu stron piłka co chwilę wypadała do przodu. W dodatku świetne okazje marnowali Aurelien Rougerie i Chris Ashton. Francuz rzucił się na piłkę, która kopnięta przez jego kolegę turlała się już po polu punktowym i chcąc ją złapać, upuścił ją na ziemię. Z kolei Ashton, przedarł się przez obronę rywala i zamiast kontynuować samotny rajd, próbował idiotycznego podania, które przeciął Huget. Szansę na pięć punktów miał też Mike Tindall, ale przyłożenie zanotował po tym, jak częśc dystansu przeszedł na kolanach, co jest niedozwolone.

Anglicy, bez porażki na koncie walczyć więc będą teraz o Grand Slam, a czy im się to uda, zadecydują mecze z Irlandią oraz Szkocją. Jedno jest pewne, podopieczni Martina Johnsona już położyli jedną rękę na Pucharze Sześciu Narodów.

Anglia - Francja 17:9 (9:9)


Anglia: Flood 9, Foden 5, Wilkinson 3
Francja: Yachvili 9

Anglia: 15 Ben Foden, 14 Chris Ashton, 13 Mike Tindall (capt), 12 Shontayne Hape, 11 Mark Cueto, 10 Toby Flood, 9 Ben Youngs, 8 Nick Easter, 7 James Haskell, 6 Tom Wood, 5 Tom Palmer, 4 Louis Deacon, 3 Dan Cole, 2 Dylan Hartley, 1 Andrew Sheridan.
Rezerwowi:16 Steve Thompson, 17 Alex Corbisiero, 18 Simon Shaw, 19 Hendre Fourie, 20 Danny Care, 21 Jonny Wilkinson, 22 Matt Banahan.

Francja: 15 Clement Poitrenaud, 14 Yoann Huget, 13 Aurelien Rougerie, 12 Yannick Jauzion, 11 Vincent Clerc, 10 Francois Trinh-Duc, 9 Dimitri Yachvili, 8 Sebastien Chabal, 7 Imanol Harinordoquy, 6 Thierry Dusautoir (c), 5 Lionel Nallet, 4 Julien Pierre, 3 Nicolas Mas, 2 William Servat, 1 Thomas Domingo.
Rezerwowi: 16 Guilhem Guirado, 17 Sylvain Marconnet, 18 Jerome Thion, 19 Julien Bonnaire, 20 Morgan Parra, 21 Damien Traille, 22 Alexis Palisson.

Sędzia: George Clancy (Irlandia)

Jamie Heaslip, Eoin Reddan i Ronan O'Gara to bohaterowie Irlandczyków, którzy zapewnili swojej ekipie zwycięstwo 21:18 w zaciętym pojedynku ze Szkotami na Murrayfield w Edynburgu. Tym samym podopieczni Declana Kidneya przedłużyli swoje szanse na zdobycie Pucharu Sześciu Narodów, choć ich dyspozycja nie zwiastuje zbyt dobrze przed starciem z Anglikami.

Podobnie jak sobotnie starcie Anglików z Francuzami, również w tym meczu aż roiło się od błędów. Szkoci padli ofiarą swojej taktyki gry otwartej, gubiąc piłkę i gubiąc się w swoich poczynaniach ofensywnych. Ambicja była ogromna, ale zabrakło opanowania i spokojniejszych rozegrań. Znacznie pewniej zagrali Irlandczycy, jednak i oni nie ustrzegli się pomyłek. W szczególności kłopoty sprawiało im dłuższe utrzymywanie się przy piłce, którą tracili zbyt często z powodu głupich błędów.

Początek spotkania zapowiadał dominację gości, kiedy w już 6. minucie drogę na pole punktowe znalazł Jamie Heaslip. O'Gara podwyższył, ale Chris Paterson zmniejszył prowadzenie rywali do zaledwie jednego "oczka", wykorzystując dwa rzuty karne. Jeszcze przed przerwą, po młynie na piątym metrze, na pole punktowe Szkotów przedarł się Eoin Reddan. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem rugbistów z Zielonej Wyspy 14:9.

Kiedy boisko z żółtą kartką opuścił Allan Jacobsen, gospodarze znaleźli się w tarapatach. Kiedy wydawało się, że przetrwają 10-minutowy okres kary, akcję Irlandczyków za linią końcową wykończył Ronan O'Gara, któy również podwyższył na 21:9. Szkoci nie zamierzali się jednak poddawać i do końca wywierali presję, miarowo zmniejszając dystans do przeciwnika dzięki kopom Patersona i Dana Parksa. Niestety zabrakło im czasu i ostatecznie to Irlandczycy obronili cenne dwa punkty, które przedłużają ich szanse na triumf w turnieju.

Szkocja - Irlandia 18:21 (9:14)


Szkocja: Paterson 12, Parks 6
Irlandia: O'Gara 11, Heaslip 5, Reddan 5

Szkocja: 15 Chris Paterson, 14 Nikki Walker, 13 Nick De Luca, 12 Sean Lamont, 11 Max Evans, 10 Ruaridh Jackson, 9 Mike Blair, 8 Johnnie Beattie, 7 John Barclay, 6 Kelly Brown, 5 Alastair Kellock (capt), 4 Richie Gray, 3 Moray Low, 2 Ross Ford, 1 Allan Jacobsen.
Rezerwowi: 16 Scott Lawson, 17 Geoff Cross, 18 Nathan Hines, 19 Richie Vernon, 20 Rory Lawson, 21 Dan Parks, 22 Simon Danielli.

Irlandia: 15 Luke Fitzgerald, 14 Tommy Bowe, 13 Brian O'Driscoll (capt), 12 Gordon D'Arcy, 11 Keith Earls, 10 Ronan O'Gara, 9 Eoin Reddan, 8 Jamie Heaslip, 7 David Wallace, 6 Sean O'Brien, 5 Paul O'Connell, 4 Donncha O'Callaghan, 3 Mike Ross, 2 Rory Best, 1 Cian Healy.
Rezerwowi:16 Sean Cronin, 17 Tom Court, 18 Leo Cullen, 19 Denis Leamy, 20 Peter Stringer, 21 Jonathan Sexton , 22 Paddy Wallace.

Sędzia: Nigel Owens (Walia)



źródło: RugbyPolska.pl

Aktualną Tabelę oraz skróty spotkań możecie zobaczyć → klikając tutaj.

Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?