Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
ECHA MECZU Z BELGAMI.
Rugby: O tym, jak Białe Orły rozdziobały Czarnych Diabłów.

Mecz Polska – Belgia fajnie, obszernie i szczegółowo opisał Roko w Swej niedzielnej relacji (macie Czytelnicy przekierowanie do tego artykułu w informacji dotyczącej sukcesu Reprezentacji – przyp. Red.). Ja chcę do Tego dodać kilka osobistych uwag.

W minioną sobotę Bóg zesłał tak wspaniałe zwycięstwa dla włoskiego i polskiego rugby, że nagła ulga i niewysłowiona wdzięczność – stan znany każdemu, kogo modlitwa została wysłuchana – dopiero teraz zrównoważyły się we mnie na tyle, aby wyrazić je w słowach, które nie będą – li tylko – entuzjastyczne.

Przyjechałem do Gdyni – wraz z Załogą – na kilka godzin przed meczem; wypełnione były zwykłą logistyczną krzątaniną – poszukiwaniem niedrogiego hotelu, obiadokolacją i rozmowami telefonicznymi z Roko i Andym51, z Którymi umówiliśmy się na mecz. Przy czym okazało się, że Andy nie będzie mógł nam towarzyszyć; powody, jakie podał były jednak bardzo rugby i nikt nie miał do Niego pretensji; jest usprawiedliwiony. Nie tak, jak mój szwagier Bob (Polak) – Który postanowił w ten rugbowy weekend wykorzystać na trzydniowy kurs tańca i nauczyć się tańczyć tango. Piszę o tym, żeby Go zawstydzić i trochę skompromitować. Ja wiem, że tango to nie byle co – jeśli do tańca na bandoleonie gra na przykład Astor Piazzola – ale co ono waży, gdy na drugim końcu szali leży bitwa Białych Orłów z Czarnymi Diabłami? Tu nawet menuet i kontredans razem wzięte idą w kąt, a co dopiero jakieś tango.

Nieobecność Andy'ego była po trzykroć bardziej usprawiedliwiona – zwłaszcza, że dzięki niej mieliśmy stały nasłuch na Stadio Flaminio w Rzymie, gdzie w tym niesamowitym dniu Włosi przyjmowali Francuzów – Andy przez telefon relacjonował, jak się tam sprawy mają. Po pierwszej połowie dowiedzieliśmy się, że wprawdzie Francuzi prowadzą 8:6 – co wypełniło mnie sceptycyzmem, który wyraziłem – na co Andy odparł, że on jednak wietrzy sensację; że Włosi prezentują się cholernie dobrze; że mogą wygrać. Kiedy po godzinie zadzwonił – my właśnie wsiadaliśmy do taksówki na stadion – i powiedział: „No to Her Man, trzymaj się. Włosi wygrali. Wyciągneli z 6:18 na 22:21!” to byłem wdzięczny, że już siedzę. Przez całą drogę w taksówce gadaliśmy tylko o tym historycznym tryumfie Włochów; cieszyliśmy się jak dzieci, a do tego – po prostu – czuliśmy, że italscy święci patroni tego dnia, św. Justyna i św. Maksymilian, orędują także za nami – a mamy też jeszcze Wyższe Wstawiennictwo – i że nasze Białe Orły rozdziobią też tych Czarnych Diabłów na strzępy.

I Tak Się Stało. Oglądaliśmy To na własne oczy razem z Roko i prawie trzema tysiącami – w tym dwudziestką belgijskich – braci i sióstr. Trzy razy śpiewaliśmy Hymn Narodowy, raz oficjalnie i dwa razy nieoficjalnie – ale za to serdeczniej – żeby dodać Im sił i dać Im znać, że jesteśmy z Nimi.

Co o Nich mogę – po tej bitwie (czasami dosłownej) – powiedzieć, oprócz tego, że jestem z Nich dumny i Im wdzięczny?

Przede wszystkim, że grali nie tylko ofiarnie (co w rugby jest oczywiste), ale też – zwłaszcza w drugiej połowie – pięknie. Że są coraz lepsi – grają na coraz wyższym poziomie. Że były momenty takiego blasku w Ich grze, że ręce same składały się do oklasków.
Z niesamowitym impetem wszedł do drużyny Dawid Popławski – i to na bardzo odpowiedzialną pozycję – łącznika Ataku – „10”, rodzaj playmakera. Jego szybkość, siła, oddanie, wyobraźnia i spokój – są bardzo wysokiej klasy. Wcześniej nie wyobrażałem sobie, by ktoś mógł zastąpić na tej pozycji Davida Chartiera, który wspaniale rozumiał się z Cedrikiem Vaissiere (łącznik Młyna, „9” - druga połowa playmakingu) – teraz wiem, że ta para Vaissiere – Popławski jest po prostu świetna: grali ze sobą po raz pierwszy i to już było bardzo efektowne – a przecież raczej pisany im jest rozwój, nie regres. Reszta Ataku – Alexandre Beccuau, Wojciech Łukasiewicz, Krzysztof Hotowski i Donald Gargasson – to bardzo mocni gracze – a ten ostatni to żywa torpeda. Przed nimi też jest rozwój, bo są młodzi i chętni. W formacji Młyna też sama młodzież, z młynarzem („2”, środek tarana) na czele – Kamil Bobryk dla Tej Drużyny jest gotów dać złamać sobie kark – jestem pewien.

Interesujące jest wejście Meraba Gabuni (193 cm, 135kg), Gruzina, naturalizowanego Polaka – i z nim mam największy problem. Otóż nie płynie w jego żyłach ani kropla polskiej krwi – i pomimo podziwu dla Narodu Gruzińskiego i gruzińskiego rugby – jest to ambarasujące. Nie przekona mnie argumentacja, że w innych dyscyplinach sportowych droga naturalizacji do reprezentowania Narodu jest przyjęta – rugby jest, powinno być, ponad to. Najlepiej byłoby gdyby Merab zawarł przymierze krwi z którymś z Polaków – może nawet z własną narzeczoną – choć jeśli wejdzie z Nią w sakramentalny związek – wszystko będzie w porządku.

Świetnie się dzieje w polskim rugby – w tym tygodniu zamyka się okno transferowe dla polskich klubów – i z wielką frajdą dowiedziałem się, że ci frankofońscy gracze w olbrzymiej większości podpisują kontrakty z polskimi klubami. Nie sądzę, by chodziło o pieniądze – we Francji na pewno mogliby zarobić lepiej. Myślę, że robią to dla Polski, kraju Ich Przodków i jej Drużyny Narodowej – myślę, że wiedzą, że właśnie Tutaj może czekać Ich los bohaterów – marzenie każdego gracza rugby. Poza tym nie dziwię Im się – fajnie jest żyć na francuskiej prowincji, ale we francuskich miastach? Merci beaucoup, nous preferons la Pologne, Sa beaute et les filles polonaise pour un marriage –; tak chyba jest.

Główną sprężyną tych wszystkich przemian jest jedna osoba – pan Tomasz Putra, The Coach – nie mam wątpliwości. A dobrym duchem jego Świętej Pamięci Brat, Pan Krzysztof, Który poległ w Smoleńsku.

http://herman.salon24.pl
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?