Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
EKSTRALIGA RUGBY
Po dramatycznym spotkaniu w Krakowie, Juvenia pokonała Ogniwo Sopot 25:22 (17:12) i zapewniła sobie pozostanie w gronie najlepszych polskich drużyn. Sopocianie spadają do pierwszej ligi.

Mecz mocniej rozpoczęła Juvenia, ale to również ona straciła pierwsze punkty. Zepchnięta pod własne pole punktowe miała co prawda okazję oddalić niebezpieczeństwo po rzucie z autu, ale kop Pawła Wojciechowskiego został nakryty. Piłkę przejął weteran Ogniwa Przemysław Tubielewicz i padł na pole punktowe. Podwyższył Robert Rogowski.

Od tego momentu inicjatywę na boisku przejęli gospodarze, którzy kolejne pół godziny spędzili na połowie rywala. Pierwsze przyłożenie przyszło po decyzji sędziowskiej. Krakowianie dwukrotnie próbowali wepchnąć młyn dyktowany na pole punktowe, a rywale dwukrotnie im to uniemożliwiali. Prowadzący zawody Grzegorz Michalik przyznał więc "karną piątkę", a pewnie podwyższył Maciej Sokołowski.

Nie minęło pięć minut, kiedy obrońca gospodarzy ponownie zagrał pierwsze skrzypce. Po ładnym przekopie podał do brata. Ogniwo popełniło błąd, a karnego szybko rozegrał Mateusz Ingarden meldując się na polu punktowym.

Kolejne przyłożenie zanotował Konrad Jarosz. Po tym, jak krakowianom udało się skoncentrować obronę rywala, łącznik młyna zobaczył wolne pole przy chorągiewce, obiegł rywali i wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 17:7.

Jeszcze przed końcem pierwszej połowy Ogniwo przebudziło się i zaczęło mocniej naciskać, przeprowadzając kolejne groźne ataki. Waleczność i wytrwałość przyniosła efekt w postaci przyłożenia Marka Przychockiego, które pozwoliło gościom zmniejszyć straty do pięciu punktów.

Po wznowieniu gry sopocianie wykorzystali karnego, zmniejszając stratę do zaledwie dwóch punktów. Wtedy jednak przypomniał o sobie młyn Juvenii, który w pierwszej połowie zdominował przeciwną ósemkę. Po serii przegrupowań przyłożenie zdobył Waldemar Nawrot i było 22:15. Goście ponownie jednak odpowiedzieli. Na 22 minuty przed końcem meczu Piotr Zeszutek padł na pole punktowe za słupami, ułatwiając podwyższenie Robertowi Rogowskiemu, który doprowadził do wyrównania.

Sytuacja zrobiła się nerwowa. Obie strony znalazły się pod ogromną presją. Paweł Wojciechowski przestrzelił próbę z karnego, ale na osiem minut przed końcem otrzymał kolejną szansę. Piłkę na podstawce ustawił mu były zawodnik Smoków Jaroslav Tomcik. Kapitan Juvenii tym razem się nie pomylił, dając swojej drużynie prowadzenie 25:22 i jak się okazało, ustalając wynik spotkania.

W ostatnich minutach Ogniwo rzuciło się jak oszalałe na defensywę krakowian. Pięć minut goście spędzili pod polem punktowym rywala, rozgrywając ręką kolejne trzy karne i licząc na przedarcie się za linię końcową. Ta sztuka jednak im się nie udała i jeden z najbardziej utytułowanych drużyn w historii polskiego rugby, po 27 latach gry w elicie pożegnała się z Ekstraligą. Gościom należy się jednak ogromny ukłon, gdyż na nieprzyjaznym boisku w Krakowie pokazali prawdziwy hart ducha, ogromną wolę walki, ambicję i wiarę, która nie opuściła ich do ostatnich sekund. Zabrakło tylko szczęścia.

Bohater Juvenii, Paweł Wojciechowski zapytany po meczu o czym myślał, kiedy wykonywał decydujący rzut karny z dość trudnej pozycji powiedział z uśmiechem: - Myślałem o Marku Poznańskim, który postraszył mnie, że nas rozstrzela, jeśli nie zostaniemy w lidze.

Juvenia Kraków - Ogniwo Sopot 25:22 (17:12)

Juvenia: Paweł Wojciechowski 8 (karna piątka), Mateusz Ingarden 5, Konrad Jarosz 5, Waldemar Nawrot 5, Maciej Sokołowski 2.
Ogniwo: Robert Rogowski 7, Przemysław Tubielewicz 5, Martek Przychocki 5, Piotr Zerzutek 5.



Budowlani Łódź wygrali półfinałowy mecz Ekstraligi rugby 35:7 (12:0) z Budowlanymi Lublin i tym samym podtrzymali swoje szanse na zdobycie trzeciego z rzędu tytułu mistrzowskiego.

Pierwsza połowa należała do Budowlanych, ale tych z Lublina. Co prawda Łodzianie szybko wyszli na prowadzenie po błędzie obrońców rywali, ale potem dość niespodziewanie inicjatywę przyjęli rugbiści beniaminka. Lublinianie popełnili jednak kilka prostych błędów. W kluczowych momentach piłka wypadała im do przodu i nie zdołali zdobyć punktów.

W końcówce pierwszej połowy mistrzowie Polski zdołali wykorzystać jeszcze jeden błąd rywali, wyprowadzili atak i wyszli na prowadzenie 12:0.

Druga połowa przebiegała już pod dyktando podopiecznych Mirosława Żórawskiego, którzy kontrolowali sytuację na boisku i zdobyli kolejne trzy przyłożenia, spokojnie zapewniając sobie miejsce w finale, który rozegrają na własnym boisku.

Mimo przegranej beniaminek zasłużył na duże uznanie, ponieważ choć spotkanie nie układało się w drugiej odsłonie po jego myśli, cały czas starał się grać ofensywne, ładne rugby, tworząc wraz z łodzianami efektowne widowisko.

Budowlani Łódź - Budowlani Lublin 35:7 (12:0)


Budowlani Łódź: Tomasz Stępień 15, Władysław Grabowski 5, Łukasz Żórawski 5, Kamil Bobryk 5, Michał Królikowski 5.
Budowlani Lublin: Jakub Jasiński 5, Rafał Janeczko 2.



Arka Gdynia zagra w finale Ekstraligi z Budowlanymi Łódź. Buldogi, na Stadionie Narodowym Rugby pokonały w derbach Trójmiasta Lechię 41:28 (29:15) i tym samym pozostała w grze o złote medale.

Lechii nie pomógł nawet reprezentant Polski, a na co dzień zawodnik francuskiego Bayonne, David Chartier, który zdobył aż 23 punkty. W szeregach gospodarzy kluczowym zawodnikiem okazał się jego oponent, łącznik ataku, Beka Ciklauri, który na swoim koncie zapisał 26 "oczek".

Finał pomiędzy aktualnymi mistrzami Budowlanymi SA Łódź i Arką Gdynia odbędzie się 18 czerwca w Łodzi.

Wkrótce więcej szczegółów

Arka Gdynia - Lechia Gdańsk 41:28 (29:15)


Arka: Beka Ciklauri 26, Siergiej Gargavyj 10, Oleksandr Łomakin 5.
Lechia: David Chartier 23, Dariusz Wantoch-Rekowski 5

źródło: Polska Rugby
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?