Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
PORAŻKA TO CZY SUKCES ?
- Spodziewaliśmy się więcej, ale do zwycięstwa niewiele brakło - mówił w rozmowie z RugbyPolska.pl trener kadry Krzysztof Folc.

Jeszcze przed turniejem selekcjoner Biało-Czerwonych mówił o tym, że najtrudniejszymi przeciwnikami będą Niemcy i Belgowie. Tak rzeczywiście było.

To właśnie po porażkach z tymi dwoma ekipami, straciliśmy szansę na grę o zwycięstwo. - Zaskoczyli nas trochę swoim poziomem. Zwłaszcza Belgowie, którzy ściągnęli zawodników lepszych od naszych. Przykładem może być Julien Berge, który gra we Francji w La Rochelle i wywalczył mistrzostwo kraju w rugby 7. Był to zdecydowanie najlepszy gracz na turnieju. Z tej półki co my kiedyś mieliśmy Mariusza Motyla. Drużyny grały na równym poziomie, a on robił różnicę i zdobywał przyłożenia - analizował porażkę z Belgami trener kadry.

Niemcy pokonali nas minimalnie i niestety o wyniku zadecydował błąd arbitra. Z analizy nagrania meczu wynikało, że przy młynie blisko niemieckiego pola punktowego, łącznik rywali trzymał za rękę Rafała Janeczkę, uniemożliwiając mu wrzut piłki. Ten dał się sprowokować i odwinął się, a sędzia nie dość, że podyktował rzut karny przeciwko nam, to jeszcze ukarał naszego zawodnika żółtą kartką - Rafał oczywiście nie powinien dać sie sprowokować, ale decyzja i tak powinna być inna, zwłaszcza że po tej akcji straciliśmy punkty. Oczywiście nie tłumaczy nas to, ale w wynikach na styk, takie rzeczy mają znaczenie - stwierdził Krzysztof Folc.

Jakie wnioski płyną z występu kadry w Gdańsku?

- Nie mamy zawodników, którzy są fizycznie gotowi do gry dwa dni w 10 zawodników. Korzystaliśmy z rezerw kadrowych, podczas gdy żadana z drużyn pierwszej czwórki tego nie robiła. Pod tym względem wyróżnialiśmy się bardzo in minus. Naszym graczom brakuje sił, zdarzają się kontuzje, które oczywiście wynikają czasem z nieszczęścia, ale u nas ich jest najwięcej, więc chyba to bardziej kwestia przygotowania motorycznego i fizycznego. Podejrzewam, że to się nie zmieni dopóki nie zaczniemy rozgrywać takich ciężkich turniejów w Polsce. Nie mamy twardych rugbistów, jakimi byli Mariusz Michalak, Mariusz Motyl, Jan Cal, czy Maciej Maciejewski. Może sposobem byłaby zmiana terminarza. Jeśli sezon kończyłby sie wcześniej, wtedy do dyspozycji trenera kadry byliby zawodnicy z najwyższej półki z drużyn piętnastkowych. Inna rzecz jest taka, że nie widać u nas sprinterów. Wzór siódemkowicza to w tej chwili 190cm wzrostu, 100kg wagi i przy tym szybko biegający. U nas wyższy zawodnik ma zawsze trochę masy i nie biega. Takim wzorem byłby Kacper Ławski, ale on nie gra w siódemki i też nie jest typem sprintera. Wzorem motorycznym był Janek Cal i młody Marek Płonka, ale oni niestety zrezygnowali z gry w kadrze - analizował selekcjoner.



- Na pewno kadrę mamy słabszą niż rok i dwa lata temu. Oczywiście młodszą, nawet najmłodszą na turnieju, ale niestety słabszą. Grali z nami Piotr Jurkowski i Sergio Kvernadze, którzy dali drużynie doświadczenie i poprawili jakość gry. Zaważyły jednak również kontuzje Dawida Popławskiego i Mateusza Zajkowskiego już w pierwszym dniu. Zagraliśmy też słabiej niż w Amsterdamie. To wynika też z moich błędów. Widzę je i mam do siebie pretensje, bo parę razy się pomyliłem. Przy słabszej drużynie każda pomyłka w ustawieniu ma spore znaczenie. Przy mocnej kadrze, aż tak nie waży na poziomie gry - podsumował Krzysztof Folc.

Kadrę czeka teraz turniej w Heidelbergu, gdzie będzie walczyć o awans do finałowych zmagań. - Do Heidelberga chciałbym wziąć znów młodych zawodników. Mam nadzieję, że wyleczą kontuzje, załatwią obowiązki szkolne i wzstawimy mocniejszy skład. Na tych turniejach nie ma słabszych drużyn i każdy mecz kosztuje sporo sił. Mimo to nie jesteśmy daleko od zwycięstwa - zakończył optymistycznie trener reprezentacji.



Ciekawostką mistrzostw był występ Radosława Rakowskiego, który w sobotę kończył 18 lat i w niedzielę był już uprawniony do gry, stając się prawdopodobnie najmłodszym rugbistą w historii tych turniejów.

- Jest to obiecujący zawodnik, choć nigdy nie wiadomo, jak się rozwinie - ocenił swojego podopiecznego Krzysztof Folc.



źródło: RugbyPolska
#1 | Pawelek dnia czerwiec 17 2011 08:07:27
Tak Panie Trenerze. Sezon ligowy powinien trwać od grudnia do końca lutego. Jak robi się ciepło i boiska nadają się do gry to tylko reprezentacje.
Czy nie sądzi Pan iż podstawą mizerii w rugby jest mała ilość spotkań, na dodatek rozgrywanych w niekorzystnych warunkach pogodowych ?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?