Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
ARKA GDYNIA MISTRZEM POLSKI

W Łodzi, podopieczni Macieja Stachury pokonali Budowlanych 34:22 (13:12) po niezwykle elektryzującym i toczonym w dobrym tempie spotkaniu.

Gospodarze spotkania zadbali o to, aby spotkanie rozpoczęło się z wielką pompą. Sędziowie spotkania: Grzegorz Michalik, Wiesław Piotrowicz, Kacper Michałkiewicz i Mirosław Szczepański wjechali na murawę na motocyklach klubu Berserker. Wcześniej na bocznym boisku trwały pokazy strażackie, śpiewał Michał Milowicz, a na płycie głównej zorganizowano konkursy dla kibiców. Na trybunach zasiadł niemal komplet widzów, w tym liczna grupa kibiców Arki Gdynia, ubrana w jednakowe żółte t-shirty, już od pierwszych minut głośno wpsierająca swoich ulubieńców.

Emocje na boisku rozpoczęły się już od pierwszego kopu. Po chwycie Maraba Gabuni i przegrupowanie, świetnie lukę, tuż przy rucku dostrzegł Radosław Grabowski, który urwał się obrońcom, zdobywając kilkadziesiąt metrów. Gdynianie popełnili błąd, wychodząc ze spalonego i Tomasz Stępień miał szansę otworzyć wynik. Kopacz Budowlanych minimalnie przestrzelił, ale łodzianie kolejnym atakiem udowodnili, że doskonale czują się mocno dopingowani przez tysiące gardeł. Już kilka minut później obrońcy tytułu ponownie mogli wyjść na prowadzenie, ale znów między słupy nie trafił Stępień.

Gdynianie przez pierwszy kwadrans nie mogli poradzić sobie z naporem gospodarzy. Starali uciekać się z własnej połowy po dalekich kopach w aut z karnych. Gospodarze szybko jednak wracali na połowę rywala, nie pozwalając mu choćby na chwilę rozwinąć skrzydeł. Po kilku akcjach bez wykończenia podopiecznym Mirosława Żórawskiego udało się dobrze związać maula i zdobyć kilkanaście metrów. Ta akcja zdezorganizowała też obronę rywala, otwierając drogę na pole punktowe Kacprowi Ławskiemu. Tomasz Stępień ponownie pomylił się z podstawki, ale jego drużyna prowadziła 5:0.

Zaraz po wznowieniu gry ruszyła kolejna ofensywa. Goście zostali zepchnięci do defensywy i znów nie poradzili sobie na prawej stronie boiska, gdzie po zaledwie trzech minutach prowadzenie łodzian o kolejne pięć punktów, po dobrym dynamicznym wejściu powiększył Grzegorz Dułka. Sebastian Łuczak zastąpił Tomasza Stępnia w roli kopacza i podwyższył na 12:0.

Po tej akcji przed szansą odpowiedzi na prowadzenie rywali stanął Beka Ciklauri, który jednak z wydawałoby się dogodnej pozycji spudłował rzut karny. Chwilę później sędzia ponownie podniósł rękę w górę, ale i tym razem gruziński łącznik Arki nie zdołał umieścić piłki pomiędzy słupami.

Wkrótce potem pierwszą, bardzo trudną piłkę otrzymał Donald Gargasson, który od razu pokazał na co go stać. Reprezentacyjny skrzydłowy popędził skrzydłem i zatrzymał się dopiero na Tomaszu Kozakiewiczu na kilka metrów przed polem punktowym. Budowlani obronili ten atak, ale nie uniknęli straty pierwszych punktów, które z podstawki zdobył Beka Ciklauri.

Łodzianie ponownie wrócili na połowę rywala, ale nie udało im się związać maula autowego. W dodatku stracili piłkę, którą szybko rozegrał Łukasz Szostek, wpuszczając Bekę Ciklauriego prosto w lukę. Gruzin popędził w stronę pola punktowego, świetnym zwodem minął Tomasza Kozakiewicza i zdobył pierwsze przyłożenie dla swojego zespołu. Po podwyższeniu różnica wynosiła już tylko dwa punkty i można powiedzieć, że mecz zaczął się od nowa.

Końcówka pierwszej połowy upłynęła wyraźnie pod dyktando Arki, która obudziła się po otrząsnęła się z szoku, jakim było pierwsze 20 minut i przejęła kontrolę nad wydarzeniami na murawie. Swoją przewagę Buldogi udokumentowały karnym, który tuż przed końcem pierwszej połowy wykorzystał Beka Ciklauri, wyprowadzając swój zespół na pierwsze w tym meczu prowadzenie. Finał stał się tym samym jeszcze bardziej elektryzujący, bo obie drużyny pokazały, że o mistrzostwo walczyć będą do ostatnich sekund.

W drugiej połowie Mirosław Żórawski zmienił na pozycji łącznika ataku Tomasza Stępnia, wprowadzając do gry Tomasza Grodeckiego. To jednak niewiele zmieniło w pierwszych minutach, bo na fali nadal była Arka. Po świetnej akcji Sergio Kvernadze, Tomasz Kozakiewicz opanował piłkę dopiero na polu punktowym, gdzie dopadli go rywale. Sędzia odgwizdał młyn na piątym metrze, po którym Siergiej Garkawyj popisał się sprytnym kopem po ziemi. Piłki nie opanowali obrońcy i środkowy gdynian przyklepał ją na polu punktowym. Ciklauri podwyższył na 20:12 i obrońcy tytułu znaleźli się w niemałych tarapatach.

Budowlani ruszyli do kontrataku. Konsekwentną grą udało im się wypracować kilka groźnych sytuacji, ale to dopiero dobry płaski kop na lewym skrzydle otworzył drogę na pole punktowe gdynian. Łodzianie zostali co prawda zatrzymani tuż przed linią końcową, ale dzieło zwieńczył Władysław Grabowski, zmniejszając prowadzenie gości do trzech punktów. Łuczak miał okazję wyrównać, ale chybił próbę po karnym.

Ta okazja zemściła się, kiedy po ładnym wejściu Łomakina Arka wypracowała przewagę na lewym skrzydle. Tutaj znów znalazł się Beka Ciklauri, który włączył swój piąty bieg i zostawił za plecami dwóch obrońców. Gruzin popędził przy linii autowej, zdobywając swoje drugie przyłożenie i chwilę później podwyższając. Podopieczni Macieja Stachury grali bardzo spokojnie i konsekwentnie. Tak, jak przed spotkaniem mówił szkoleniowiec: "mistrzostwo można zapewnić sobie spokojem". Buldogi nie przejęły się słabszym początkiem i powoli, z minuty na minutę, grały coraz lepiej i składniej, czego efektem było rosnące prowadzenie i kontrola wyniku przez całą drugą połowę.

Budowlani nie zamierzali jednak ustąpić z mistrzowskiego tronu bez walki. Od 60 minut podopieczni Mirosława Żórawskiego pozostawali w niemal nieustającej ofensywie, naciskając na rywala ze wszystkich sił. Potężne uderzenia Meraba Gabuni i Kacpra Ławskiego rozbijały się jednak o mur żółto-niebieskiej obrony. Momentami wydawało się, że do wykończenia akcji na polu punktowym obrońcom tytułu brakuje jednego "ukłucia", jednego "impulsu". Zamiast tego pojawiały się jednak błędy, które niweczyły trud i siłę włożone w akcje.

Na siedem minut przed końcem meczu Budowlani dostali karny dziesięć metrów przed polem punktowym i zamienili go na młyn. To była zła decyzja, ponieważ przewagę w tym elemencie mieli akurat gdynianie, którzy odzyskali piłkę i wyprowadzili kontrę. Lewym skrzydłem uciekł wyróżniający się tego dnia Sergio Kvernadze. Ciklauri podwyższył na 34:17 i na części trybun zajmowanej przez kibiców gości rozpoczęło się świętowanie mistrzostwa.

Na niespełna trzy minuty przed końcem meczu Dariusz Kaniowski znalazł się na linii pola punktowego, ale z dwoma obrońcami wypychającymi go w aut wypuścił piłkę do przodu i Arka zażegnała niebezpieczeństwo. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry ustępujący mistrzowie dopięli jednak swego, a autorem przyłożenia był Dominik Skwarciak. Tomasz Grodecki nie podwyższył i łodzianie stracili praktycznie szanse na obronę tytułu.

Arka Gdynia wyszła na rozgrzewkę w koszulkach z napisem: "My też was lubimy". Kibice w Łodzi chyba nie odwzajemnią tych uczuć, gdyż po dwóch latach dominacji Budowlanych, zdetronizowali ich, sięgając po mistrzostwo Polski.

Kto zasłużył na tytuł najlepszego zawodnika finału? Klasę pokazał Donald Gargasson, ciągłe niebezpieczeństwo stwarzał Sergio Kvernadze. Ale to Beka Ciklauri był architektem większości akcji punktowych, sam dwukrotnie meldował się na polu punktowym i zdobył 24 "oczka", co sprawia, że wybór po prostu musi paść na niego. W łódzkiej ekipie wyróżniali się liderzy, czyli Kacper Ławski, Kamil Bobryk. Bardzo dobrze tak w defensywie, jak ofensywie pracował również Władysław Grabowski.

Budowlani Łódź - Arka Gdynia 22:34 (12:13)


Budowlani: Kacper Ławski 5, Grzegorz Dułka 5, Władysław Grabowski 5, Dominik Skwarciak 5, Sebastian Łuczak 2
Arka: Beka Ciklauri 24, Siergiej Garkawyj 5, Sergio Kvernadze 5

Budowlani: Michał Królikowski, Kamil Bobryk, Paweł Grabski, Piotr Karpiński, Merab Gabunia, Michał Mirosz, Władysław Grabowski, Kacper Ławski, Łukasz Żórawski, Tomasz Stępień, Dariusz Kaniowski, Grzegorz Dułka, Sebastian Łuczak, Krzysztof Hotowski, Tomasz Kozakiewicz.
Rezerwowi: Sebastian Stolarz, Kamil Pepliński, Łukasz Sachrajda, Dominik Skwarciak, Tomasz Grodecki, Konrad Szczepański, Bartłomiej Szczukowski.

Arka: Wojciech Ruszkiewicz, Jcacek Wojaczek, Marcin Wilczuk, Marek Skindel, Paweł Nowak, Rafał Kwiatkowski, Oleksander Łomakin, Paweł Dąbrowski, Łukasz Szostek, Beka Ciklauri, Donald Gargasson, Podolski, Gakrawyj, Mariusz Motyl, Sergio Kvernadze
Rezerwowi: Daniel Bartkowiak, Dawid Kałduński, Kazimierz Raszpunda, Arkadiusz Zdunek, Sebastian Głuszek, Marcin Malochwy, Stanisław Krieczun.

Lechia Gdańsk pewnie pokonała w meczu o trzecie miejsce Budowlanych Lublin 33:0 (16:0) i tym samym sięgnęła po brązowe medale. Był to ostatni mecz w biało-zielonych barwach dla Marka Odolińskiego i Pawła Lenartowicza.

Przyłożenia dla Lechii zdobywali Mariusz Wilczuk, Tomasz Rokicki i Grzegorz Janiec, a 18 punktów wykopał David Chartier.

Lechia Gdańsk - Budowlani Lublin 33:0 (16:0)


Lechia: David Chartier 18, Mariusz Wilczuk 5, Tomasz Rokicki 5 i Grzegorz Janiec 5

źródło:Rugby Polska

Zobaczcie filmik z meczu: Budowlani Łódź - Arka Gdynia

#1 | Polonia dnia czerwiec 19 2011 10:44:46
Prawie pełna hegemonia Wybrzeża.Tylko pozazdrościć.Miejmy nadzieję ,że w przyszłym roku Centrum rugby zejdzie na mapie Polski na południe, do Poznania.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?