Oficjalna strona sekcji rugby KS Posnania Poznań
slide01 slide01 slide01 slide01
NABÓR DO
SEKCJI RUGBY
NABÓR
AKTUALNOŚCI !

POSNANIA_RUGBY 7

BLACK ROSES

SARMACI RUGBY

JESTEŚMY TUTAJ

ODWIEDZILI NAS
free counters
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
POSNANIA RUGBY CLUB

KS POSNANIA POZNAŃ

SPONSORZY

WSPÓŁPRACA

PATRONAT MEDIALNY

WSPÓLNIE PRZECIW BIAŁACZCE

Nasza strona
Działamy:
KOMENTARZ KRZYSZTOFA FOLCA
Trener Krzysztof Folc w rozmowie z RugbyPolska.pl nie krył zadowolenia z postawy swojej bardzo młodej drużyny.

- Gospodarzom zawsze sprzyjają ściany. Mieli ogromny doping i sporą presję na zwycięstwo. Nas w finale zostało tylko siedmiu, a oni wciąż mieli do dyspozycji dziesięciu zawodników i zmiany. Zabrakło też nam "chłodnych głów", bo w pierwszej połowie, tak naprawdę, to my dawaliśmy im punkty, a nie oni wypracowywali sobie sytuacje. Wiadomo, że pozostał niedosyt, bo mogliśmy kopnąć podwyższenie w końcówce i wygrać, ale prawda jest taka, że gdyby ktoś nam dał taki wynik przed turniejem, to wzięlibyśmy go w ciemno. Nie możemy więc narzekać - komentuje selekcjoner.

W naszej kadrze grali jeszcze młodsi zawodnicy, niż w Gdańsku. W finale wystąpiło aż trzech zawodników z rocznika 92 (Mateusz Adamski, Bartosz Wójcik i Aleksander Nowicki), jeden z 91 (Michał Węzka) dwóch z 89 i najstarszy Sebastian Łuczak 88. - Średnia wieku była poniżej 20 lat i możemy się cieszyć, że mamy perspektywiczną drużynę, ale musimy tych zawodników zachęcać do tego aby zostali, nadal pracowali nad sobą i szkolili się. Nie można przecież zagwarantować, że oni wszyscy za parę lat nadal będą grać - zauważa Krzysztof Folc.

- Z Cyprem można już przegrać, bo wołają ludzi z Wysp. Chcieli się za wszelką cenę utrzymać, wygrali bez problemów z Litwą i zajęli dość niespodziewanie piąte miejsce. My też się z nimi męczyliśmy. Do przerwy było 0:0, co jest dość niespotykanym wynikiem, ale ostatecznie udało się wygrać 17:0. To twardy zespół, z którym także Belgowie mieli problem - opisuje sytuację w naszej dywizji szkoleniowiec.

- My nie stawiamy za bardzo na siódemki, a są państwa, w których w ogóle się nie gra w piętnastki. Taki Izrael ściąga Rosjan, Cypr zawodników z wysp, a np. Szwedzi przyjeżdżają z kilkoma czarnoskórymi rugbistami. To są federacje, które stawiają na siódemki, bo widzą w tym szanse rozwoju i szybkiego wyjścia na światowy poziom. My możemy nadal walczyć o wejście do Grand Prix, gdzie będziemy rywalizować z Anglią, czy Walią, ale musimy również więcej myśleć o siódemkach i zrobić kilka dwudniowych turniejów, bo inaczej nie odnajdziemy się w jeszcze silniejszej stawce, jaką w przyszłym roku stanowić będzie nasza dywizja. W Heidelbergu graliśmy w sobotę o 11, 14, 17 i 20. To oznacza, że zawodnicy muszą być gotowi do gry od 10 do 21 i rozegrać cztery naprawdę ciężkie mecze - przybliża kulisy turniejowe trener Biało-Czerwonych.

Dlaczego warto postawiać na siódemki i poświęcić im więcej uwagi?

- Bo za naszego życia nie zagramy w piętnastki ani z Anglią, ani z Walią. A w siódemkach jest ta szansa. Dodatkowo Grand Prix pokazuje na swojej antenie Eurosport, byłaby to więc doskonała promocja nie tylko dla rugby 7, ale dla całego rugby w Polsce - kończy Krzysztof Folc.


źródło: Polska Rugby
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?